Czy warto kupić sygnalizator zewnętrzny?

Od kilku lat prowadzę sklep spożywczy. Mieści się on w spokojnej dzielnicy, przy osiedlu domków jednorodzinnych. Większość moich klientów to mieszkańcy osiedla, porządni ludzie, na poziomie. Nie spodziewałam się więc, że mogłoby wydarzyć się coś złego.

Sygnalizator pomógł złapać sprawców

ostrzegawczy sygnalizator zewnętrznyPewnego dnia, kiedy przyszłam jak co rano, żeby odebrać dostawę świeżych warzyw i owoców i rozłożyć towar, zauważyłam, że szyba wystawowa jest pęknięta, a klamka od drzwi była urwana. Od razu wezwałam policję. Zanim przyjechali, zjawił się pan Mirek, który przywozi mi dostawy z hurtowni. Poprosiłam, żeby postawił skrzynki przed sklepem, bo nie mogliśmy wejść do środka, zanim zjawi się policja, żeby nie zatrzeć śladów. Tak poinstruowano mnie przez telefon. Kiedy zjawili się panowie policjanci, przepytali mnie, co się wydarzyło i zrobili kilka zdjęć. Okazało się, że skradziono mi towar o wartości kilkuset złotych, razem z wymianą szyby i zamku w drzwiach moje straty wyniosły ponad tysiąc złotych. Niestety bez świadków policjanci nie dali mi dużych nadziei na znalezienie sprawców i uzyskanie odszkodowania od nich. Byłam załamana, to duża część mojego miesięcznego utargu. Panowie policjanci byli zdziwieni, że nie mam żadnych zabezpieczeń, poradzili mi żebym kupiła ostrzegawczy sygnalizator zewnętrzny. Taki sygnalizator kupuje się w zestawie z czujnikami, które montuje się na drzwiach. Kiedy drzwi zostaną otworzone, bez uprzedniego wyłączenia czujników, rozlegnie się alarm, który przepędzi intruzów. Urządzenie tego typu kosztuje tylko kilkadziesiąt złotych. 

Skorzystałam z rady panów policjantów i kupiłam sygnalizator, wybrałam jeden z tańszych modeli zasilanych na baterie. Po kilku tygodniach, otrzymałam nad ranem telefon. Dzwonili panowie policjanci. Udało im się złapać złodziei przy kolejnej próbie, ponieważ sąsiadów zaniepokoił głośny sygnał alarmu.